czwartek, 21 stycznia 2016

I choćbym szedł doliną ciemną - pierwsza recenzja

Powieść została ukończona przed świętami i po kontrolnym czytaniu rozesłana do czytelników testowych.
Niespodziewanie otrzymałam coś więcej niż tylko krótka ocena. Oto pierwsza recenzja, zamieszczona na blogu Literackie zamieszanie:
http://literackie-zamieszanie.blogspot.com/2016/01/hanna-gren-i-chocbym-szed-dolina-ciemna.html

środa, 13 stycznia 2016

piątek, 8 stycznia 2016

Wkrótce premiera

Zostały niecałe dwa tygodnie do premiery "Cynamonowych dziewczyn". 
Przyznam się, że już nie mogę się doczekać, a jednocześnie bardzo się boję i chciałabym tę chwilę odwlec. 

Oto lista blogów, które objęły oficjalny patronat nad książką:

Anna Grzyb/Pisaninka
Magda Zimna/Czytamy bo kochamy
Polacy nie gęsi
Regał Nowości
 



środa, 23 grudnia 2015

Magiczne Święta

Niebawem skończy się rok, obfitujący w jakże miłe dla mnie zdarzenia.
Przed nami Święta Bożego Narodzenia, dni tak głęboko osadzone w naszej tradycji, że obchodzą je niemal wszyscy, niezależnie od wyznawanego światopoglądu.
Dla jednych jest to czas uniesień religijnych, dla innych po prostu czas radości i nadziei.

Życzę wszystkim, by Święta były piękne i pełne wesela, a Nowy Rok pozwolił na spełnienie marzeń.



środa, 2 grudnia 2015

Dziewczyna z pociągu - Paula Hawkins

 

Dziewczyna z pociągu



Wydawnictwo: Świat książki 

Rok wydania: 2015 



 Miało być tak dobrze, a wyszło jak zawsze. Tak już mam, że gdy wszyscy wkoło huczą o niemalże objawieniu, dla mnie dzieło okazuje się zaledwie poprawne, a czasami wręcz niestrawne. Tak też było z "Dziewczyną z pociągu".
     Wprawdzie zaliczam się do nielicznej grupy czytelników, którzy Kinga nie lubią, ale potrafię docenić jego pisarski kunszt. Toteż oczekiwałam, że rekomendowana przez niego książka, jeśli już nie rzuci mnie na kolana, to przynajmniej zainteresuje.
    Tymczasem "Dziewczyna z pociągu" wywołała u mnie jedynie znużenie i irytację. 
    Nie przekonała mnie do siebie ani główna bohaterka (niezbyt wiarygodnie zarysowana, w dodatku wzbudzająca niechęć), ani postać sprawcy (opisana tak stereotypowo, jakby autorce zabrakło pomysłu na stworzenie "własnego" zabójcy). 
      Akcja wlokła się jak pociąg relacji Bielsko - Żywiec, co w połączeniu z faktem, że w zasadzie od początku można domyślić się, kto jest sprawcą, sprawiło, że lektura była męczarnią. 
      
     To, że doczytałam do końca, uważam za wielkie osiągnięcie. Nie polecam.

wtorek, 1 grudnia 2015

Arlin - Adrian Atamańczuk

 

Arlin


Autor: Adrian Atamańczuk


Wydawnictwo: wydano nakładem autora



 
Wczoraj skończyłam czytać powieść Adriana Atamańczuka „Arlin”, a ponieważ dopadła mnie kolejna bezsenna noc, spędziłam ją na zastanawianiu się, co powinnam napisać.
Nie wiem, czy powinnam pisać cokolwiek. Nie wiem, czy podołam zadaniu, oceniając kogoś, kto pisze tak, jak ja nigdy nie zdołam, kto obłaskawia słowa, sprawiając, że posłusznie przybierają żądany kształt.
Mimo wszystko spróbuję wyrzucić z siebie choć trochę emocji, nagromadzonych w trakcie lektury.

„Arlin” składa się z dwóch opowiadań. Pierwsze, noszące tytuł „Książę Cienia” jest czymś w rodzaju wstępu, wprowadzenia w obcy, pełen magii świat. Zawieramy w nim znajomość z tytułową Arlin, małą dziewczynką wywodzącą się z niezamożnej, niewiele znaczącej rodziny. I właśnie to dziecko, jako jedyne z całego miasta, ma odwagę sprzeciwić się nieludzkiemu prawu i jego strażnikom. Pełna współczucia dla uwięzionej czarodziejki, uwalnia piękną Szeramis, za co w nagrodę dostaje pierścień. Nie jest zbyt piękny ten darowany klejnot, właściwie to nawet dość paskudny, za to posiada magiczną moc.
Wiele lat później Arlin właśnie dzięki niemu wymyka się prześladowcom i trafia do innego świata, gdzie ponownie spotyka Szeramis. Tam też poznaje mężczyznę, który w przyszłości stanie się jedyną nadzieją uciemiężonego świata. To Książę Cienia.
Druga część, czyli „Płomień i mrok” różni się zdecydowanie tempem akcji. W pierwszej części Adrian snuł swą opowieść leniwie, z wolna wprowadzając nas w wykreowany przez siebie świat. W drugiej natomiast dramat goni dramat, bitwa bitwę, a wszystko to opisane jest tak realistycznie, tak plastycznie, że niemal słyszymy szczęk broni, czujemy mdlący zapach krwi i widzimy padające ciała.
Myliłby się ten, kto sądziłby, że „Płomień i mrok” to tylko walka z najeźdźcą. To także obraz codziennego życia, a więc jest tutaj miłość, przyjaźń, zazdrość i niesnaski. I przede wszystkim jest Arlin, bohaterka nietuzinkowa.
Nie jest ani cudownie piękna, ani cudownie mądrą. W gruncie rzeczy opis jej przymiotów został zredukowany do minimum, bo nie to jest w tej postaci najważniejsze. Arlin jest zwyczajną kobietą. Kochającą żoną, pragnącą żyć w spokoju z wybranym mężczyzną. Skoro jednak staje się to niemożliwe, bez słowa skargi staje do walki o swą ojczyznę, a tym samym o swoje przyszłe szczęście. Nie posiada nadnaturalnych mocy, nie jest mistrzynią we władaniu bronią. Jedyne, co odróżnia ją od tysięcy podobnych kobiet, to upór w dążeniu do celu, choćby kosztem własnego życia. Tym celem jest wolna ojczyzna, bez buta bezlitośnie gniotącego karki opornych.
Chyba dlatego ta postać jest mi tak bliska. Bo jest cudownie zwyczajna, a jednocześnie cudownie niezwykła.

Można by powiedzieć, że „Arlin” to jedna z wielu książek fantasy. Ale jakie to fantasy! Wiele straci ten, kto nie odwiedzi świata stworzonego przez Adriana Atamańczuka i nie spotka się z Arlin.

niedziela, 22 listopada 2015

Cynamonowe dziewczyny

Powieść kryminalno-obyczajowa "Cynamonowe dziewczyny" jest drugą częścią wiślańskiego cyklu.

Oto co cię czeka, jeśli sięgniesz po tę książkę.

Czytając ją, zawędrujesz w wiślańskie lasy, do polany u podnóża Baraniej Góry. To głównie tam rozgrywa się wyścig z czasem, którego celem jest ujęcie zabójcy. Spotkasz tam Petrę i Konrada, bohaterów "Cienia sprzedawcy Snów", i dowiesz się, jak potoczyły się ich dalsze losy.
Odwiedzisz również Bielsko-Białą, by na jednym z komisariatów obserwować Daniela "Wolverine" Laszczaka podczas pracy.
Weźmiesz udział w nietypowym włamaniu, będziesz razem z zabójcą planować kolejne kroki i wraz z policjantami snuć przypuszczenia, co ma oznaczać róża bez kolców.

Premiera przewidziana jest na styczeń 2016. 
Dziękuję Wydawnictwu Replika za niesamowite tempo i cudowną współpracę.


Można już dodawać do "Chcę przeczytać" na LC.

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/275060/cynamonowe-dziewczyny


czwartek, 12 listopada 2015

Cynamonowe dziewczyny


Być może niektórzy z Was czytali fragmenty prezentowanej na tym blogu powieści o roboczym tytule "Yellowknifer".
Z przyjemnością informuję, że powieść ta niebawem ukaże się w sprzedaży pod tytułem "Cynamonowe dziewczyny".
Zapraszam na stronę zapowiedzi Wydawnictwa Replika http://www.replika.eu/index.php?k=ksi&s=zap&id=595


środa, 4 listopada 2015

Czarny kot

     Czarny kot zastygł w bezruchu na środku jezdni. Wstrząsnął się, zjeżył sierść, zadarł ogon, potem kilkoma susami dopadł pobocza. Andrzej drżącą dłonią wrzucił wsteczny bieg i niebieski opel kadett z brzękiem oderwał się od latarni.



     – Rozpieprzyłeś Błękitną Strzałę?! – Elka spojrzała ze współczuciem na kolegę.

     – Wszystko przez czarnego kota! Sukinsyn wbiegł mi przed maskę, automatycznie przyhamowałem, no i zniosło mnie na latarnię. Ślisko było. – Andrzej uderzył pięścią w ścianę zakładowego kiosku.

     – Czego tam! – Z wnętrza doszedł ich rozeźlony kobiecy głos. – Jeszcze nie ma dziewiątej, ciepłe dopiero dowiozą!

     Ciepły posiłek powinien być dostarczany na tyle wcześnie, by o dziewiątej kioskarka mogła rozpocząć sprzedaż, ale zawsze docierał do zakładu znacznie później, co nieodmiennie wywoływało irytację głodnych pracowników. Przekleństwa i walenie pięściami w ścianę nie były tu niczym niezwykłym.

   – Kot nie może być sukinsynem. To kocinsyn – zawyrokowała Elka. – Nie, że ślisko było, tylko znowu jechałeś po pijaku – wytknęła bezlitośnie.

     – Zaraz tam po pijaku, ledwo litra we trzech obróciliśmy! A przez tego czarnego zasrańca same nieszczęścia. Musiałem na bazie postawić trzy Vistule, żeby mi to po cichu wyklepali, a żona się obraziła, bo miałem ją zawieźć do Łeby. W dodatku zapomniałem o kiełbasie w bagażniku i mi zeżarli.

     Ela chciała pocieszyć kolegę, lecz nim zdążyła się odezwać, obok nich przystanął sekretarz POP.

     – Dzień dobry. Można wiedzieć, czemu nie był pan na ostatnim zebraniu partyjnym?

     – Gdybym wiedział, że to ostatnie, tobym z całą rodziną przyszedł – odpalił Andrzej słowami starego dowcipu. W kolejce rozległy się ukradkowe śmiechy, a sekretarz poczerwieniał.

     – Zobaczymy, czy na egzekutywie też będzie pan miał ochotę do żartów!

   Odwrócił się i odszedł, ścigany głośnym rechotem kolejkowiczów.

    – Teraz to dowaliłeś jak dzik w sosnę! – Dziewczyna pokręciła głową na wpół ze zgrozą, na wpół z podziwem.

     – Mówię ci, Ela, wszystko przez tego czarnego! Sukinsyn czy nie, ale skurwysyn na pewno!


czwartek, 17 września 2015

Życie z drugiej ręki - Anna Grzyb

 

Życie z drugiej ręki

Anna Grzyb 




Wydawnictwo: Szara Godzina

Rok wydania: 2015 

 

 

Życie z drugiej ręki to debiut powieściowy Anny Grzyb, znanej blogerki i recenzentki. Tym razem stanęła po przeciwnej stronie barykady i zamiast oceniać, sama poddała się ocenie czytelników. To oni zdecydują, czy sprostała postawionemu przed sobą zadaniu.
Powieść opowiada o życiu w małym mieście na prowincji, z dala od wielkiego zgiełku i wielkich wydarzeń, a jej bohaterowie to zwyczajni ludzie zmagający się ze zwykłymi, codziennymi problemami.
Miasteczko Anny Grzyb jest dokładnie takie jak tysiące mu podobnych w różnych rejonach Polski. Życie towarzyskie kwitnie głównie w sklepie, gdzie codziennie spotykają się te same osoby, przekazując sobie najświeższe (nie zawsze prawdziwe) informacje o tym, kto zmarł, kto się urodził, a kogo zdradziła żona. Nie ma tutaj miejsca na anonimowość, wszyscy wiedzą wszystko o innych. A przynajmniej tak im się wydaje, najłatwiej bowiem jest oceniać na podstawie kilku powierzchownych obserwacji.
W takim właśnie miasteczku mieszka Anita – niepracująca matka dwóch córek, uważana przez inne kobiety za szczęściarę. „Nic nie musisz. Wstajesz, kiedy chcesz, gotujesz, jak ci się zachce, a jak znamy życie, to pewnie gotowe kupujesz. Nie pracujesz, nie musisz dwoić się i troić. Co ty masz w ogóle do roboty”? Tymczasem bohaterka wcale nie uważa, by należała do wybrańców losu i któregoś dnia postanawia odmienić swoje życie, by nie było już dłużej życiem z drugiej ręki.
Podobała mi się ta opowieść o małym miasteczku, z jego wszystkimi wadami i zaletami, przedstawiona prosto, bez upiększeń i górnolotnych słów. Polubiłam Anitę za jej dążenie do zmian, chęć działania, wydanie walki biernemu oczekiwaniu na zmiłowanie losu. Podobało mi się również to, że nie była to walka o wielkie cele, lecz o ubarwienie szarej rzeczywistości kolorami tęczy.
I podobał mi się język autorki, pięknie współgrający z poruszanym tematem. Anna Grzyb nie używa wymyślnych metafor i karkołomnych porównań, nie szafuje również komunałami. Zdania są doskonale wyważone, dokładnie oddające to, co autorka chciała nam przekazać.
To, czego mi w tej książce zabrakło, to emocje. Czytałam o nagłych zwrotach w życiu Anity… i nic. Nie poczułam tego, co powinnam była poczuć. Powinnam przeżywać wraz z Anitą gniew, dumę czy radość. Nie przeżyłam, przyjęłam jedynie do wiadomości, a tak nie powinno być.
Autor powinien umieć tak przedstawić wydarzenia, by czytelnik miał do dyspozycji coś więcej niż tylko suchą relację. Na tym polu Anna Grzyb może nie całkiem poległa, ale też nie odniosła zwycięstwa. Nazwałabym to remisem ze wskazaniem na przeciwnika.
Z opisu na okładce dowiedziałam się, że autorka pisze kolejną powieść. Ufam, że przy jej lekturze doświadczę tych uczuć, które ominęły mnie przy Życiu z drugiej ręki. Wszak wszyscy uczymy się na błędach.
Książkę polecam wszystkim lubiącym spokojne opowieści bez spektakularnych akcji i wielkich dramatów. Książki o codzienności, która przecież również warta jest uwagi, bo to właśnie z niej składa się nasze życie.

Cień Sprzedawcy Snów - małe podsumowanie

    
         Minęły dwa lata od chwili, gdy zaczęłam pisać Cień Sprzedawcy Snów.

     Pierwsze zdania napisałam piątego września 2013 roku, skończyłam trzeciego grudnia, a prawie dokładnie po roku, piątego grudnia 2014, książka miała swoja premierę.

    Teraz wreszcie dojrzałam do spojrzenia na moje dzieło z dystansu i mogę zdobyć się na obiektywną ocenę. A ta nie jest tragiczna. Wprawdzie nie napisałam arcydzieła, przed którym wszyscy z pokorą pochylą głowy, ale nie mam też się czego wstydzić, choć dzisiaj napisałabym ją nieco inaczej.

    Dokonałam porównań z książkami innych debiutantów (również tymi bardzo wysoko ocenionymi) i stwierdziłam, że Cień Sprzedawcy Snów od nich nie odbiega. Tak w nim, jak i w nich znajdują się niezbyt zręczne sformułowania oraz fragmenty, które można było wykreślić jako niewnoszące nic do opowiadanej historii. Pod względem redakcyjnym i korektorskim książka również mieści się w normie, poziom błędów nie wykracza poza zwykłe standardy.

    Tym samym mogę z pełnym przekonaniem oświadczyć, że Cień Sprzedawcy Snów nie jest bękartem, którego istnienie należy ukrywać. Jest moim prawowitym dzieckiem.



wtorek, 15 września 2015

Szczęściarz - Krzysztof Golczak

 

 

Szczęściarz 

 

Krzysztof Golczak

 


Wydawnictwo: RW2010

 

Rok wydania: 2015 

 

 

Powieść Szczęściarz Krzysztofa Golczaka zdobyła pierwsze miejsce w organizowanym przez Oficynę Wydawniczą RW2010 konkursie na powieść kryminalną i jest to laur całkowicie zasłużony, Szczęściarz bowiem to jeden z najbardziej udanych debiutów literackich, z jakimi miałam okazję się zapoznać.
      Krzysztof Golczak napisał doskonale klasyczny kryminał. Dostajemy trupa, ekipę śledczą oraz podejrzanych i, co ważne, zamiast zmierzać do rozwiązania, zagadka z każdą chwilą robi się bardziej skomplikowana, wszystkie bowiem domysły okazują się błędne.
       Autor od pierwszych zdań wprowadza nas w wartką akcję, pełną nieoczekiwanych zwrotów, plastyczne zaś opisy sprawiają, że uczestniczymy w zdarzeniach, a nie jedynie o nich czytamy. Podobnie dialogi, naturalne, realistyczne aż do bólu.
       I ten właśnie realizm jest największym atutem powieści. Jestem pełna podziwu dla autora za dokonanie tak dokładnego researchu pracy policyjnej. Nigdy dotąd nie czytałam książki, która by do tego stopnia odzwierciedlała rzeczywiste działania policjantów prowadzących śledztwo, jak właśnie Szczęściarz.
       Kolejnym atutem są bohaterowie. Mają wzloty i upadki, słabsze dni i przebłyski geniuszu, potrafią też niekiedy zachowywać się głupio i irracjonalnie. Nie są idealni. Są po prostu ludźmi.
      Jedynym odnotowanym przeze mnie minusem jest pewna sztampowość w kreacji głównego bohatera.
     Podkomisarz Jastrzębski został przedstawiony jako osobnik cyniczny, wypalony pracą, szukający ucieczki w alkoholu, a takich bohaterów spotykamy ostatnio w co drugiej powieści kryminalnej. Oczywiście obowiązkowo taka postać musi też mieć nieudane życie osobiste.
      To jedno nieco mnie irytowało w Szczęściarzu, bo pomysł jest mocno ograny, przy czym mający niewiele wspólnego z rzeczywistością. W niej bowiem tacy policjanci wcale nie występują tak często, jakby to wynikało z lektury kryminałów.
      Ten drobny mankament nie ma jednak wpływu na ogólny odbiór książki, ta bowiem jest naprawdę dobra. Warto poświęcić jej czas.

środa, 9 września 2015

Cynamon i zero-jedynki

Cynamon i zero-jedynki 

czyli opowiadanie, którego część prezentowałam w grudniu 2014.

A oto link do wersji ostatecznej:  Cynamon i zero-jedynki

niedziela, 6 września 2015

"Czterdzieści metrów samotności" wygrało!


Muszę się pochwalić! Prezentowane na tym blogu moje opowiadanie Czterdzieści metrów samotności wygrało konkurs na opowiadanie miesiąca  na forum literackim Opowiadania.pl
Jestem bardzo szczęśliwa i dumna z tego powodu. To mój pierwszy literacki laur.


poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Jedyne wyjście - Ryszard Ćwirlej

 

Jedyne wyjście

 

Autor: Ryszard Ćwirlej


Wydawnictwo: Filia 

Rok wydania: 2015

 

 

Ocena: -5/6


Najnowsza powieść Ryszarda Ćwirleja zaskakuje, i to niejednokrotnie. 
Przede wszystkim czasem akcji, tym razem bowiem nie przeniesiemy się w lata osiemdziesiąte, lecz pozostaniemy we współczesności. Nie będziemy przemierzać ulic Poznania w towarzystwie Freda, Mirka i Teosia, nie pośmiejemy się ze słownych potyczek milicjantów z esbekami.
      Zaskakuje również osobą głównej bohaterki. W poprzednich powieściach postaci kobiece nie były zbytnio wyeksponowane i pełniły raczej marginalną rolę. W „Jedynym wyjściu” natomiast, młoda policjantka Aneta Nowak jest postacią kluczową. 
 
     Przypominająca nieco charakterem Mirka Brodziaka, Aneta Nowak jest pełna zapału i determinacji. Złapawszy trop, bez wahania ryzykuje swoją karierą i, być może, dalszą pracą w policji, byle tylko dopaść sprawcę porwania syna wpływowego biznesmena. Równolegle do tych działań Aneta z uporem poszukuje zaginionej koleżanki, wyczuwając intuicyjnie, że za zniknięciem młodej kobiety kryje się coś niepokojącego. Wychodzi ze słusznego założenia, że uciekając od męża, matki raczej nie pozostawiają malutkich dzieci.
 
     „Jedyne wyjście” to kilka kryminalnych wątków, sprawiających wrażenie oddzielnych zagadek kryminalnych, lecz gdy zaczniemy zagłębiać się w treść książki, intryga zaczyna przybierać konkretny kształt. Odkrywamy, że macki wyrastają z jednego organizmu, a mimo to nie jest łatwo wytypować sprawcę i w dalszym ciągu gubimy się w domysłach.

     Najnowsze dzieło Ryszarda Ćwirleja to prawdziwa uczta dla wielbicieli gatunku. Nie dość, że fabularnie powieść jest rasowym kryminałem, spełniającym aż nadto wszelkie uwarunkowania tego gatunku, to jeszcze napisana została cudownie plastycznym stylem. Błyskotliwe, dowcipne dialogi i barwne opisy nadają jej niepowtarzalny klimat, a wplecenie w treść dobrze znanych postaci z poprzednich książek stanowi dodatkowy bonus. To tak, jakby spotkało się starych, dobrych znajomych po długim okresie niewidzenia. 
 
     „Jedyne wyjście” jest wspaniałą lekturą, wciągającą do tego stopnia, że gdy już się zacznie czytać, jedynym wyjściem jest doczytać do końca.

sobota, 25 lipca 2015

Eperu - Augusta Docher

 

Eperu

Pierwsza część cyklu "Wędrowcy" 

Autor: Augusta Docher 


Wydawnictwo: BIS

Rok wydania: 2015

 

Ocena: -6

 

Bohaterami powieści „Eperu”, będącej debiutem Augusty Docher, są Anna Wilk i Leo Black. Spotykają się przypadkiem i od pierwszej chwili czują wzajemną fascynację, mimo że, teoretycznie, nie istnieje nic, co mogłoby ich łączyć. Ona jest zwyczajną, choć może bardziej niż jej rówieśnice poważną i wrażliwą dziewczyną. Dopiero poznaje smak dorosłości, nie ma żadnego doświadczenia w kontaktach z płcią przeciwną, a już tym bardziej w kontaktach z kimś takim jak on. Leo bowiem to dojrzały, będący u szczytu sławy mężczyzna, stanowiący obiekt westchnień całej rzeszy fanek, w dodatku ukrywa on pewną tajemnicę.
     Czy miłość Anny i Leo okaże się bezwarunkowa i na tyle silna, by pokonać bariery uwarunkowane odmiennością? Na to pytanie nie odpowiem, gdyż nie chcę zostać ofiarą linczu.

      Przeczytałam gdzieś, że powieść ta jest skierowana do młodych dziewcząt. Bardzo mnie to ucieszyło, oznacza bowiem, że zaliczam się ich grona, jako że książka zafascynowała mnie od pierwszych stron.
       Historia Anny i Leo intryguje i wciąga, nie pozwalając czytelnikowi odejść, dopóki nie pozna jej do końca.
     Urzekł mnie styl autorki, jej pełne niewymuszonego dowcipu dialogi i płynna, plastyczna narracja, przez co tekst do tego stopnia emanuje emocjami, iż odnosi się wrażenie, że niemal możemy ich dotknąć.
      Równie nienaganna jest kreacja bohaterów. Augusta Docher stworzyła ich w taki sposób, jakby przedstawiała nam swoich przyjaciół, toteż nic dziwnego, że od początku stają się nam bliscy.
     Niestety książka ma dwie istotne wady. Po pierwsze, jest stanowczo zbyt krótka. A po drugie, kończy się w takim momencie, że będziemy z zapartym tchem odliczać dni do ukazania się drugiej części.

 

środa, 22 lipca 2015

Druga część wiślańskiego cyklu

Tych, którzy polubili Konrada i Petrę i są ciekawi ich dalszych losów, z pewnością zainteresuje fakt, że zostanie wydana druga część wiślańskiego cyklu.
Powieść ukaże się w 2016 roku nakładem wydawnictwa Replika.



środa, 17 czerwca 2015

Wiedźma z Półróży - Katarzyna Łatka


 

 

 

Wiedźma z Półróży

 

autor: Katarzyna Łatka

 

rok wydania: 2015

 



Nigdy dotąd nie pisałam o poezji, bo choć lubię czasem zagłębić się w jej świat, nie posiadam dostatecznej wiedzy, by móc oceniać jej jakość. Ten tekst również nie będzie oceną, a jedynie garścią luźnych uwag na temat Wiedźmy z Półróży – drugiego tomiku wierszy Katarzyny Łatki.
Tomik ten jest mi szczególnie bliski, moje nazwisko bowiem widnieje w nim na stronie podziękowań autorki skierowanych do przyjaciół.
Katarzyna Łatka swobodnie operuje słowem, kreując świat pełen miłości. Przekazuje czytelnikowi, że niejednokrotnie miłość ta jest niespełniona, bywa także zdradzona i nieszczęśliwa, jednak nieodmiennie towarzyszy nam we wszystkich chwilach naszego życia.
Poprzez zastosowane przez autorkę bogate środki stylistyczne rozpoznajemy tę miłość w każdej strofie, czujemy, możemy niemal jej dotknąć. I nie jest ważne, czy podmiotem lirycznym jest człowiek, zwierzę, przyroda, czy też burza lub wschód słońca. Kasia kocha otaczający ją świat i to uczucie płynie ku nam z jej wierszy.
Widzimy w nich miłość jako nierzadko gorzkie wspomnienie, jako tęsknotę ta tym, co było lub być mogło i jako siłę sprawczą wszelkich działań, a ubrane w epitety i metafory zdania pozwalają nam dzielić z autorką jej cudowny świat.
Tych kilka uwag o Wiedźmie z Półróży mogę podsumować tylko dwoma słowami: Dziękuję, Kasiu.