
Mam chusteczkę haftowaną
Cykl "Śmiertelne wyliczanki" tom 1
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 20 listopada 2018
Aspirant
Konstanty „Naki” Nakański coraz częściej podaje w wątpliwość
sens swojej policyjnej służby. Z wykształcenia jest architektem,
może więc zacząć realizować się w wyuczonym zawodzie, zamiast
tracić zdrowie i nerwy na walkę z przestępczością?
Takie
myśli przychodzą mu do głowy zwłaszcza po tym, jak sam stał się
obiektem postępowania prowadzonego przez Biuro Spraw Wewnętrznych.
Ale Naki jest urodzonym wojownikiem i nie zwykł łatwo się
poddawać, dlatego nawet ten nieprzyjemny incydent potrafił przekuć
na sukces, ściągając do wydziału dochodzeniowego podkomisarz
Mariolę Konieczną.
Wspólnie
z Konieczną oraz innym nowym nabytkiem – sierżantem Joachimem
Wolfem usiłują rozwikłać sprawę zabójstwa młodego mężczyzny.
Próbują także pomóc Elizie Rogowskiej, z którą los zetknął
Kostka całkiem przypadkowo, tak samo jak ona zaciekawieni, gdzie
podział się jej niemały rodzinny majątek i jakie tajemnice skrywa
jej przeszłość.
„Skalski wstał z krzesła i zaczął się przechadzać po pokoju. Po chwili zatrzymał się przed podwładnym i spojrzał pytająco. Kostek żachnął się, widząc to nieme ponaglenie, w końcu nie wytrzymał i wybuchnął:
– Czego pan ode mnie oczekuje? Że się ucieszę i z radością przyjmę na siebie dodatkowe obowiązki? Dla dobra Polski, policji i służby? A w zamian za to mój raport o skierowaniu na szkołę znowu spadnie na koniec kolejki albo zginie za szafą. Bo Nakański czuje misję, to może do śmierci zapierdalać na niskiej grupie, z szaszłykami na pagonach!
– Naki! Przyhamuj, bo moja tolerancja na ciebie też ma granice – ostrzegł podinspektor, lecz w jego głosie nie było gniewu, a jedynie znużenie. Nakański dosłyszał to i powściągnął nową falę złości.
– Mam wziąć sprawę zabójstwa Bieńkowskiej, tak? – powiedział już spokojnie, z gorzką rezygnacją. – Inne sprawy Mitrasa też? W porządku, dam radę. Doba ma dwadzieścia cztery godziny, a jeszcze mogę wcześniej wstać.”
– Czego pan ode mnie oczekuje? Że się ucieszę i z radością przyjmę na siebie dodatkowe obowiązki? Dla dobra Polski, policji i służby? A w zamian za to mój raport o skierowaniu na szkołę znowu spadnie na koniec kolejki albo zginie za szafą. Bo Nakański czuje misję, to może do śmierci zapierdalać na niskiej grupie, z szaszłykami na pagonach!
– Naki! Przyhamuj, bo moja tolerancja na ciebie też ma granice – ostrzegł podinspektor, lecz w jego głosie nie było gniewu, a jedynie znużenie. Nakański dosłyszał to i powściągnął nową falę złości.
– Mam wziąć sprawę zabójstwa Bieńkowskiej, tak? – powiedział już spokojnie, z gorzką rezygnacją. – Inne sprawy Mitrasa też? W porządku, dam radę. Doba ma dwadzieścia cztery godziny, a jeszcze mogę wcześniej wstać.”
„Wtedy huknął strzał. Nakański popatrzył na dziurę w suficie i na sypiący się z niej tynk i uniósł brwi w niemym zapytaniu.
– No co? Ostrzegawczy przecież, zgodnie z regulaminem! – Policjantka także uniosła brwi, imitując zdziwienie jego niedomyślnością.
Nie wytrzymał i ryknął śmiechem. Nie pomylił się co do Koniecznej, świetnie nadawała się do tej roboty.
– Masz nerwy ze stali – powiedział z nieskrywanym podziwem. – I dobry refleks. Prawdziwa żyleta.
– Od czego zaczniemy? – Mariola pytaniem pokryła zażenowanie pochwałami.”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz