Cynamonowe dziewczyny


Cynamonowe dziewczyny

Wiślański Cykl (tom 2)


Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 19 stycznia 2016

 
Yellowknifer zabija, bo lubi. 
Żyje w przeświadczeniu, że może zabijać bezkarnie,gdyż stoi ponad prawem i jest poza wszelkim podejrzeniem. Czy istotnie jego czyny zasłużą sobie na miano zbrodni doskonałych?
    Gdy w tym samym bloku w jednym mieszkaniu ginie policjant, a do drugiego mieszkania w tym samym czasie włamuje się piękna dziewczyna, by podrzucić różę bez kolców, nie można tego zrzucić na karb przypadku i podkomisarz Daniel Laszczak postanawia rozwikłać tę zagadkę.
    Wkrótce okazuje się, że uruchomił lawinę i wraz z nadkomisarzem Konradem Procnerem po raz kolejny muszą zmierzyć się z seryjnym mordercą. Policjanci rychło zyskują pewność, że tym razem będzie jeszcze trudniej. Sprawca jest sprytny i inteligentny, przez wiele lat nie wzbudził w swoim środowisku nawet cienia podejrzeń, jak zatem wyłonić go spośród kilkunastu podejrzanych? Jak sprawdzić alibi tych osób, nie wywołując przy tym sensacji?
   Dodatkową komplikacją jest narastający konflikt pomiędzy Konradem a Petrą. Trwający zaledwie kilka miesięcy, zdawać by się mogło, idealny związek zaczyna się rozpadać. Jak w takiej chwili skupić się na poszukiwaniu zabójcy?


    „Daniel zakończył rozmowę tak szybko, jak tylko to było możliwe, wrócił do przedpokoju i zaklął. Dziewczyna zniknęła. Gdyby nie wiszące smętnie na wieszaku kajdanki i leżąca na podłodze czerwona róża, można by pomyśleć, że wszystko to mu się przyśniło. Z westchnieniem odpiął kajdanki. Gdy chciał odłożyć je na półkę, zauważył na niej wyrwaną z bloczka kartkę. Na kartce widniały tylko dwa słowa. „Znajdź mnie”.
   Uśmiechnął się. Więc jednak nie pozostała obojętna. Stał w przedpokoju i rozmyślał, jak to się mogło stać, iż widok zwykłej włamywaczki wytrącił go z równowagi do tego stopnia, że pocałował ją, wykorzystując fakt, iż była skuta i nie mogła go odepchnąć. To było podłe i całkowicie sprzeczne z jego zasadami. A co najdziwniejsze, wcale nie żałował…
   Tknięty nagłą myślą, podszedł do drzwi, chwycił za klamkę i ponownie się uśmiechnął. Drzwi były zamknięte na klucz, jednakże klucz spoczywał cały czas w jego kieszeni. Tamara nie była zwykłą włamywaczką. Była mistrzem.
   Podszedł do okna, skąd miał doskonały widok na osiedlową ulicę, i ze zdziwieniem dostrzegł przed blokiem radiowozy. Czyżby Tamara włamała się nie tylko do niego? Tylko że wówczas nie przyjechałoby tyle policyjnych pojazdów! Musiało się stać coś innego.
   Już miał odejść od okna, gdy kątem oka zauważył w oddali jakiś ruch. Ubrana w czerń postać zbliżała się do zaparkowanego pod drzewem motocykla. Zobaczył powiewające na wietrze długie, ciemne włosy. Jak się tam przedostała, unikając zatrzymania przez policję? Z pewnością przez piwnicę, tak zwanym wyjściem ewakuacyjnym. Wprawdzie to wyjście, wbrew swej nazwie, było stale zamknięte na klucz, lecz zdążył już poznać próbkę jej możliwości.”


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz