środa, 16 stycznia 2019

Nowe czasy. Nie pora na łzy - Edyta Świętek






Nie pora na łzy   

Cykl: Nowe czasy (tom 1) 

 

Wydawnictwo: Replika

Rok wydania: 2018 




Cykl Edyty Świętek „Nowe czasy” jest kontynuacją sagi „Spacer Aleją Róż”. Spotkamy tu starych, dobrych przyjaciół w postaci bohaterów nowohuckiej sagi, zawrzemy też nowe przyjaźnie.

W pierwszej części, zatytułowanej „Nie pora na łzy”, na pierwszy plan wysuwają się dwie bohaterki – Wioletta i Małgosia. 
 
Wioletta jest córką Karola i Gabrieli Pawłowskich, siostrą bliźniaków Adriana i Marka. Wraz z jednym z braci postanawia stworzyć zespół disco polo, korzystając z faktu, że ten rodzaj muzyki zaczął właśnie święcić w Polsce wielkie triumfy. Wkrótce rodzeństwu udaje się zaistnieć na rynku, a w ślad za tym przyszły pieniądze i sława. Niestety Wioletta przekonuje się dość szybko, że sława ma także inne, mniej przyjemne oblicze, a powodzenie na deskach sceny niekoniecznie przekłada się na życie osobiste.



Małgosia jest córką Andzi i Pawła Szymczaków. Rodzice uwielbiają jedynaczkę i gotowi są przychylić jej nieba, lecz chęć zdobycia majątku do tego stopnia przesłoniła im wzrok, że nie zauważają tego, co najważniejsze. Nie pojmują, że dziecku potrzebne jest ich zainteresowanie, że drogie prezenty i pieniądze nie zastąpią wspólnie spędzanych chwil. Opływająca w dobra materialne Małgosia jest dzieckiem przeraźliwie samotnym, łaknącym odrobiny uwagi ze strony rodziców, którzy przecież ją kochają i pragną dla niej jak najlepszego życia. Pytanie tylko, czy pojmą swoje błąd zanim będzie za późno.



Czytając „Nie pora na łzy” przeniosłam się w czasy, gdy kapitalizm stawiał pierwsze kroki, a na chodnikach i skwerkach królowały popularne wówczas „szczęki” i łóżka polowe, na których leżały towary. W większości była to odzież, tandetna, uszyta byle jak i z nędznej jakości tkanin, ale za to wreszcie kolorowa, modna i dostępna bez wielogodzinnego stania w kolejkach. 
 
Edyta Świętek tak wiernie oddała klimat tamtych dni, że niemal widziałam tłum przewalający się przez giełdę ze straganami, mężczyzn okupujących stolik do gry w „trzy kubki”, a w uszach dźwięczała mi prosta, rytmiczna melodia z nieskomplikowanymi słowami, tak charakterystyczna dla muzyki disco polo.

Zajmująca fabuła, pełna niespodziewanych zwrotów, to rozczulała, to rozśmieszała do łez. Zakończenie, którego właściwie wcale nie ma, wywołało u mnie mieszane uczucia wobec autorki. Z jednej strony był podziw dla genialnego zabiegu, sprawiającego, że każdy przeczytał tę książkę, z pewnością sięgnie po drugą część. Z drugiej zaś strony miałam ochotę złapać Edytę za te piękne długie włosy i solidnie je potarmosić. Bo jak można zostawić czytelnika w takim okropnym niedosycie? No jak?



poniedziałek, 14 stycznia 2019

Wszystko nie tak! - Izabella Frączyk






Wszystko nie tak!

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Rok wydania: 2018 

 

 

 

 

 

Ewa i Monika znają się jeszcze ze szkolnych czasów. Mimo istotnych różnic charakterów zostały prawdziwymi przyjaciółkami i wspierają się w trudnych chwilach. Te zaś zdarzają się zazwyczaj z powodu źle ulokowanego uczucia, a wówczas może pomóc tylko butelka wina, niezdrowe żarcie i wyrzucenie z siebie wszystkich żalów w rozmowie z przyjazną, pełną zrozumienia, godną zaufania osobą. 
 
Pewnego dnia Ewa znika bez śladu. Wyeliminowawszy wszystkie inne hipotezy, Monika dochodzi do jedynego możliwego wniosku – przyjaciółka została porwana. Wprawdzie za nic nie potrafi pojąć, dlaczego ktoś miałby porywać zwyczajną, niebyt majętną dziewczynę, która w dodatku nie posiada zaplecza finansowego w postaci bogatej rodziny, ale nie zamierza biernie oczekiwać na rozwój wypadków. Zatrudnia prywatnego detektywa, nie wiedząc, że w ten sposób uruchomi całą serię przedziwnych zdarzeń.




Wszystko nie tak!” Izabelli Frączyk to idealna książka na poprawę złego humoru. Świetna komedia obyczajowa, w której znajdziemy nie tylko zabawne, niekiedy wręcz absurdalne dialogi zgrabnie połączone z obfitującą w zaskakujące zwroty sytuacji fabułą. Wbrew pozorom w książce poruszone zostały także istotne zagadnienia, a na pierwszy plan wysuwa się tu przyjaźń. 
 
Autorka na przykładzie Ewy i Moniki pokazała, czym naprawdę powinno być uczucie, którego nazwa tak często jest nadużywana. Przyjaźń to nie tylko miłe ploteczki czy wspólne picie kawy, ale przede wszystkim zdolność do poświęceń, do postawienia cudzego dobra ponad swoim, do rezygnacji z własnych planów dla dobra drugiej osoby.
Widzimy też, do czego może doprowadzić chęć łatwego zarobku. W zaślepieniu spodziewanymi zyskami bardzo łatwo jest przekroczyć granicę, trudniej natomiast zawrócić z tej drogi, zwłaszcza gdy nie ma się zbyt wielkiej wprawy w kłamaniu i oszukiwaniu. A jeszcze trudniej, gdy w sprawę nieoczekiwanie wda się miłość.

Wszystko nie tak!” jest doskonałą lekturą na ponure dni, gdyż już po kilku stronach na twarzy czytającego musi pojawić się uśmiech. Ja czytałam tę książkę w ZUS-ie i nie był to najlepszy pomysł, ponieważ inni interesanci spoglądali wysoce podejrzliwie, słuchając mojego niekontrolowanego chichotu. Pewnie uznali, że mam coś z głową, bowiem dziwnie jakoś się ode mnie odsuwali. Dlatego bezpieczniej będzie czytać tę książkę w swoim mieszkaniu.











piątek, 11 stycznia 2019

Facet do poprawki - Joanna Sykat





Facet do poprawki



Wydawnictwo: Replika

Rok wydania: 2018 





Joanna Sykat przyzwyczaiła mnie do książek utrzymanych w romantycznym, refleksyjnym nastroju. Gdy dostałam w swoje ręce „Faceta do poprawki”, wiedziałam, że tym razem będzie inaczej – ostrzegała przed okładka i opinie czytelników. Nie spodziewałam się jednak, że ta książka to prawdziwa petarda.

Już dawno nie uśmiałam się przy lekturze tak szczerze i serdecznie jak przy czytaniu o perypetiach Gundy, która zarabia na życie, pacyfikując niewiernych mężczyzn. Jej kreatywność w tej materii doprawdy nie zna granic. Ubawiła mnie nawet miłość bohaterki do Kune, choć osobiście nie wyobrażam sobie, bym mogła pokochać pająka. Ale moją miłość do szczurów też mało kto rozumie, więc niech tam. Nie mnie decydować, kto kogo może kochać, zwłaszcza platonicznie.




Facet do poprawki” wyszedł Joannie Sykat wyśmienicie i żadnych poprawek nie wymaga. Jedyne, do czego mogłabym się przyczepić, to jego długość. No, no, tylko bez lubieżnych skojarzeń! Mam na myśli długość książki. Mam też nadzieję, że Asia już niedługo przedstawi czytelnikom, jeśli już nie kontynuację, to przynajmniej książkę napisaną w podobnym stylu, gdyż ma wielkie predyspozycje ku temu, by zostać prawdziwym mistrzem tego gatunku.








środa, 9 stycznia 2019

Moja twoja wina - Beata Majewska

 

 

Moja twoja wina

Wydawnictwo: Książnica

Rok wydania: 2018 





Zdradzona przez męża kobieta musi na nowo zbudować swój świat. Temat wydaje się ograny do bólu, prawda? Banalny i przewidywalny. A jednak Beata Majewska potrafiła tchnąć w niego powiew świeżości, przydać mu zupełnie inne oblicze, sprawić, że książkę czyta się z zapartym tchem, nie mogąc doczekać się zakończenia.

Jestem „kryminalistką”, więc wpleciony w fabułę wątek kryminalny był dla mnie dodatkowym bonusem, choć i bez niego uznałam tę powieść za jedno z najlepszych dzieł Beaty. Głównie za sprawą bohaterów, przedstawionych tak realistycznie, że podświadomie czekałam na chwilę, kiedy zejdą z kart powieści i zaproszą mnie na grilla.




Moja twoja wina” Beaty Majewskiej ma w moim sercu specjalny kącik. Czytałam tę powieść, gdy była jeszcze w fazie „produkcji” i już wówczas mnie zachwyciła, a prace redakcyjne nadały jej ostateczny szlif, sprawiając, że rozbłysła jak diament.






poniedziałek, 7 stycznia 2019

Grzechy ojców - Ruth Rendell


 

Grzechy ojców

Cykl: Inspector Wexford (tom 2)

 

Wydawnictwo: Replika

Rok wydania: 2018 

 

 


Na ogół nie przepadam za „odwróconymi” kryminałami. Tak nazywam książki, w których tożsamość sprawcy jest od początku znana, a fabuła opiera się na szukaniu sposobu bezspornego udowodnienia zabójcy, że to właśnie on dokonał mordu.

Dlatego do książki „Grzechy ojców” Ruth Rendell podeszłam nieufnie, spodziewając się wspomnianych wyżej rozwiązań fabularnych. Tymczasem nic podobnego! Owszem, od początku wiadomo, kto jest sprawcą, ale człowiek ten już został ujęty i skazany, a wszelkie działania inspektora Wexforta i pastora Archery'ego zmierzają do udowodnienia, że osadzony wcale tej zbrodni nie popełnił.

Jak to zazwyczaj bywa w typowych angielskich kryminałach, akcja snuje się tutaj dość wolno, nie powala tempem, i moim zdaniem jest to wielki plus powieści. Dzięki temu czytelnik ma czas na przeanalizowanie problemów bohaterów i na wchłonięcie ogromu emocji, a tych autorka doprawdy nie pożałowała czytelnikom. 




 
Cały czas przechodziłam od jednej hipotezy do drugiej. Winny, niewinny, zbił, nie zabił… Za każdym razem, gdy już byłam pewna swojego zdania, autorka dorzucała jakiś szczegół, który wywracał moją teorię do góry nogami. Takiego zakończenia, jakie zaserwowała mi Ruth Rendell, kompletnie się nie spodziewałam i po prostu wbiło mnie ono w fotel. To coś, co wielbiciele kryminalnych historii lubią najbardziej.

Jeśli oczekujecie po lekturze czegoś więcej niż tylko morza krwi i opisów cierpień ofiar, ta książka jest dla Was. Ten „inteligentny” kryminał, zmuszający czytelnika do myślenia, jest świetną książką i polecam go gorąco.



Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Replika.